Myślę, że najwyższy czas wytłumaczyć się z braku zbytniej aktywności na blogu i jednocześnie usprawiedliwić się. Bo właśnie – razem z Anią Wydra-Nazimek – tworzymy wspólny projekt, w ramach którego powstaną wkrótce (najpóźniej w marcu) e-booki i audiobook i jeszcze materiały, które na pewno będą dużą pomocą w codziennej pracy gabinetu.

Te materiały odpowiedzą na wiele pytań, które sobie stawiasz lub które chciałabyś postawić prawnikowi. Dzięki nim Twój gabinet będzie maksymalnie zabezpieczony od strony prawnej. Jak tylko się da, bez wydawania pieniędzy na konkretne porady i konsultacje 😉

Można rzec, że będzie to materiał typu: „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o prawie w kosmetyce, a bałbyś się zapytać”.

Polecam ten wpis na stronie: gabinet od zaplecza – a jak wytrwacie do końca (warto), to dowiecie się kilku szczegółów więcej.

Może w międzyczasie uda mi się jeszcze coś do Ciebie napisać tutaj, żeby emocje rosły 🙂

Jeżeli chcesz nauczyć się zarządzania większą strukturą medyczną, ale też w zakresie estetyki, to polecam Ci gorąco studia podyplomowe w Collegium Civitas „Zarządzanie prywatną placówką medyczną”.

Mam zaszczyt być w gronie wykładowców.

Niezwykle uaktywnił się ostatnio sanepid kontrolując gabinety kosmetologiczne.

Jakie są obowiązki gabinetu kosmetologicznego, możecie przeczytać tutaj. Wpis ten dotyczy zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, ale odnosi się również do gabinetów kosmetologicznych, bo właściwie nie ma aktualnego rozporządzenia w tej kwestii, a bazujemy wyłącznie na art. 16 ustawy o zakażeniach, który przypominam niżej.

Mowa jest tutaj wyraźnie (i prawidłowo) o tym, że

posiadanie opinii sanitarnej nie jest wymogiem prawnym„.

Oznacza to, że jedynie zgłaszamy do Sanepidu fakt rozpoczęcia działalności. 

Jeżeli jednak zabiegi, które wykonujemy polegają na naruszeniu ciągłości tkanek ludzkich, to wchodzi w grę znany już Tobie przepis art. 16 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

  1. Osoby inne niż udzielające świadczeń zdrowotnych podejmujące czynności, w trakcie wykonywania których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, są obowiązane do wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami oraz chorobami zakaźnymi.
  2. Procedury, o których mowa w ust. 1, powinny regulować sposób postępowania przy wykonywaniu czynności, w trakcie których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, zasady stosowania sprzętu poddawanego sterylizacji oraz sposoby przeprowadzania dezynfekcji skóry i błon śluzowych oraz dekontaminacji pomieszczeń i urządzeń.
  3. Na wniosek podmiotu obowiązanego do wdrożenia i stosowania procedur, o których mowa w ust. 1, państwowy powiatowy inspektor sanitarny opiniuje te procedury.

W takim wypadku gabinet powinien posiadać procedury higieniczne dotyczące:

a. higieny rąk, powierzchni i urządzeń, w tym powierzchni skażonej materiałem organicznym;

b. dezynfekcji i mycia narzędzi oraz sprzętu wielokrotnego użytku, zasad sterylizacji;

c. postępowania z bielizną i odzieżą ochronną oraz postępowania z odpadami.

Taki standard działania powinien zapewnić Ci spokój. 

Ale jeżeli sanepid błędnie uważa, że w ogóle nie masz uprawnień do naruszania ciągłości tkanek ludzkich? To sprawa jest poważniejsza.

Zdarza się wtedy, że Sanepid składa donos na Policję o rzekomym popełnianiu przez kosmetologów wykroczenia z art. 58 ust. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zgodnie z którym:

  1. Kto bez uprawnień udziela świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób oraz ich leczeniu, podlega karze grzywny.
  1. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej albo wprowadza w błąd co do posiadania takiego uprawnienia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Cóż, czy ktoś z kosmetologów podejmuje się leczenia? Mam nadzieję, że nie.

Ale o tym będę jeszcze pisał w kolejnych wpisach na blogu.

Dopiero co wróciliśmy z LNE, a już mieliśmy, to znaczy ja wraz z Dariuszem Kołtko z Izby Kosmetologów, przyjemność uczestniczyć w Warszawie w konferencji „Medycyna estetyczna – wyzwania prawne, etyczne i medyczne”, organizowanej przez adwokatów i lekarzy (o organizatorach niżej).

Właściwie sprawozdanie z tej konferencji musiałoby zająć kilka stron (trwała 4 godziny) – tyle było poruszanych zagadnień.

Oczywiście pojawił się wątek kosmetologów (i kosmetyczek) i oczywiście znowu jako główne źródło powikłań i ludzkich tragedii.

I dopiero na sam koniec w obronie kosmetologów wystąpił inicjator dyskusji dr hab. n.med. Marek Czarkowski, który wskazał na to, że może wcale nie jest tak, jak głosi większość panelistów, że mamy do czynienia wyłącznie z leczeniem i że nie tylko lekarze muszą wykonywać zabiegi medycyny estetycznej.

Pojawiły się jednak też głosy, że trzeba nasyłać prokuratorów na kosmetologów !

 

Pan lekarz Andrzej Ignaciuk, prezes PTMEiAA, pokazał przykładowo taki slajd (współautorem prezentacji był lekarz Piotr Sznelewski) o następującej treści:

„Integralną częścią zabiegów wykonywanych z przyczyn estetycznych a polegających na procedur iniekcyjnych, głębokich peelingach chemicznych oraz agresywnych procedurach z użyciem źródeł energii , jest leczenie powikłań tych zabiegów, które powinno być wdrożone niezwłocznie.

Dlatego też zabiegi te niezależnie od pierwotnych przyczyn ich wykonania są świadczeniami zdrowotnymi.”

Czyżby zatem panowie z zarządu PTMEiAA zakładali powikłanie jako część zabiegu? I traktowali powikłanie jako uzasadnienie dla kwalifikacji danego zabiegu jako medycznego?

Ciekawa koncepcja, którą na pewno jeszcze skomentuję na blogu.

Ale było też wiele innych głosów w dyskusji.

W szczególności ciekawe stanowisko zajął prof. Paweł Łuków, etyk, wskazując na to, że

zabiegi medycyny estetycznej:

  1. mają charakter opcjonalny, co należy rozumieć, że mogą mieć charakter leczniczy, ale mogą mieć wyłącznie estetyczny;
  2. to z pewnością zabiegi o charakterze medycznym, ale nie są elementem leczenia;
  3. stanowią odpowiedź nie na chorobę, a na oczekiwania klienta.

Prof. Łuków sprzeciwił się też stanowczo odwoływaniu się do pojęcia zdrowia według definicji WHO, gdyż odnosi się do zdrowia publicznego stanowiąc wytyczną dla państw co do organizacji systemu ochrony zdrowia. Mieści się w niej np. prawo do kanalizacji 😉

(O tej definicji możesz też przeczytać tutaj).

A na koniec pan prof. Łuków zwrócił uwagę na to, żeby nie „medykalizować” każdego cierpienia, każdej dolegliwości – lekarz nie jest od rozwiązywania wszystkich problemów. Lekarz jest od leczenia. To przede wszystkim był spór z panią dr Ewą Kaniowską, która prezentowała pogląd, że właściwie to zajmuje się psychodermatologią. Ciekawe, czy Pani doktor diagnozuje sama depresję?!

O tym też będę jeszcze pisał na blogu.

Właściwie wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się, że specjalizacja „medycyna estetyczna” albo nie powinna albo nie może być stworzona, gdyż nie stanowi jasno wyodrębnionej i naukowo wystarczająco opisanej dziedziny medycyny.

A czy lekarz może stosować we własnym opisie określenie: lekarz medycyny estetycznej?

Na to pytanie odpowiedział pan Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, wskazując, że podawanie nieistniejącej specjalizacji przy jednoczesnym niepodawaniu własnej specjalizacji, stanowi naruszenie Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Naprawdę poruszonych było wiele tematów, w tym takich, o których już pisałem na blogu, ale też takich, o których jeszcze nie pisałem.

Czytajcie więc kolejne wpisy z uwagą 🙂

 

Dla porządku – konferencja organizowana była przez: Komisję Edukacji Prawnej Naczelnej Rady Adwokackiej w Warszawie wraz z Ośrodkiem Bioetyki Naczelnej Rady Lekarskiej i Komisją Etyki Naczelnej Rady Lekarskiej pod honorowym patronatem Centrum Mediacyjnego przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

No właśnie, jak myślisz? Czy zawód kosmetologa przetrwa? A może raczej czy w ogóle powstanie?

Może dziwisz się, że zadaję takie pytanie.

Bo z jednej strony kosmetolodzy kończą wyższe uczelnie, często medyczne, uzyskują tytuł zawodowy kosmetologa.

Nie przeszkadza to jednak niektórym prezentować publicznie poglądu, że kosmetolog może wykonywać wyłącznie zabiegi, które nie naruszają granicy naskórka.

Bo z drugiej strony jednak kosmetolodzy nie uzyskują uprawnienia do wykonywania tego zawodu, który byłby na tyle uregulowany, że miałby własne standardy i doprecyzowany (na ile to możliwe) zakres zabiegów, co do których nikt już nie będzie miał wątpliwości.

Brak tej regulacji powoduje z kolei, że każdy może wykonywać zabiegi, do których – z racji swojego wykształcenia – najlepiej jest przygotowany kosmetolog.

Do tego dokłada się problem wizerunkowy – naprawdę prawie nikt nie rozróżnia kosmetologa od kosmetyczki. Nawet osoby, które są związane z branżą beauty, jednym tchem wymieniają oba zawody.

Status prawny buduje przepis, ale prawo zawsze jest spóźnione wobec otaczającej nas rzeczywistości. Więc niezwykle ważne są też działania wizerunkowe i uświadamiające. I w konsekwencji budujące pozycję zawodu kosmetologa, również prawną.

I w tym celu powstała Izba Kosmetologów!

O tych i innych sprawach rozmawialiśmy w trakcie panelu na 38. Kongresie LNE z członkiniami zarządu Izby Kosmetologów: Magdaleną Rogóż i Justyną Gorlicką-Kruk, a dyskusję prowadziła Agnieszka Gomolińska.

Zajrzyj też do najnowszego numeru magazynu LNE, gdzie znajduje się mój tekst pod samym tytułem?